sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział #12

Rozdział #12


Całą drogę, do domu odbyliśmy w ciszy.
Każdy, z nas myślał o czymś, -Ciekawe,skąd jest ten Kuba. Nie widziałam, go w szkole ani nigdzie indziej... 

*W domu*

Szybko wleciałam do domu rzucając krótkie -wróciłam. Wleciałam do mojego pokoju, biorąc 'piżamę' nie był to komplet, kupiony tylko sama sobie zrobiłam taką piżamkę.
Koszulka tej piżamy była "JDabrowskyWear" i zwykłe dresowe spodenki. Nie lubię chodzić w kapciach więc wzięłam, mięciutkie skarpetki.

Była już osiemnasta, więc poszłam do łazienki, biorąc dłuuugi prysznic.-Leżałam, na ziemi więc odpłaciło mi się.-Zganiałam siebie w myślach. Umyłam jeszcze głowę, i wyszłam z kabiny. Ubrałam 'piżamę' i wysuszyłam głowę.-Może, nowy kolor? W końcu wakacje, żyje się raz!

Po moich, przemyśleniach w łazience zrobiłam się głodna. Schodząc na dół zastałam tatę, pijącego kawę. Sama, podeszłam do lodówki wyciągając jogurt, z szafki wyciągnęłam musli.
Robiąc sobie kolację, tata mnie zagadnął.
-Gdzie, byliście ? -zapytał
-Pokazałam Jasiowi, piękną polankę.-Mówiłam to rozmarzając się.
-Yhym, cieszę się, że spędziłaś dobrze dzień. Ale muszę Ci coś powiedzieć..
-Słucham?-powiedziałam siadając na przeciwko taty.
-Więc... prawdo podobnie nie spotkasz już pewnego żołnierza... Słuchaj, nie przywiązuj się tak do nich. Nie łap, "jakiejś przyjaźni" z nimi.-powiedział spokojnie. 
-Em, o kim mówisz?-powiedziałam powoli unosząc ton głosu. 
-O Janku.-powiedział ze smutkiem
-A-al-e dl-acze-go ?- jąkałam się, nie mówiło mi to nic dobrego.
-Eh, Janek wyjedzie niedługo. Do...Anglii.
-Czemu?-pytałam natarczywie dalej nie rozumiejąc. 
-Nie utrudniaj mi tego!-wydarł się wściekły ojciec.
-Wytłumacz mi to, dlaczego ma wyjechać.-mówiłam spokojnie. Jak na mnie to był rekord, że jeszcze nie wybuchłam.
-Nie rozumiesz nic! Nie możesz się w nim zakochać! Nie chcę! -wykrzyczał mój ojciec, aż mu żyłka na szyi pulsowała.
-Co?! Pokićkało Cię!? To, że zdradzasz matkę to nie moja wina!-Tak, naprawdę nie wiem czy on ją zdradza czy nie. Wyrwało mi się byłam wściekła!
-Co?! Skąd wiesz?!-Mówił, już spokojniej ale nadal miał podniesiony głos. Nienawidzę jak ktoś na mnie krzyczy.
Miałam już łzy w oczach. Wbiegłam na górę. Do mojego pokoju i szybko się zakluczyłam. 

-Co za pieprzona dzi*ka! Tak jak jej matka! Co ta gówniara sobie myśli, że co wszystko może? NIE! Wyłaź mi z tego pokoju rozpieszczony bachorze!-darł się mój ojciec, tak naprawdę nie umiem sobie radzić z emocjami, źle to wszystko działa na moją psychikę. Nie miałam, zamiaru otwierać drzwi. Szybko się ubrałam w luźne ciuchy 
i wyszłam przez okno.
Niestety kawałek muru od okna upadł na blaszkę i było słychać głośny huk.Mój ojciec i kilku żołnierzy to usłyszało,słyszałam jak tata wydaje rozkazy - Za Nią! Szybko poleciałam przez ulicę, biegnąc ile sił w nogach do najbliższego parku. O ile można było nazwać to parkiem.
Nikogo tam nie było oprócz młodego chłopaka siedzącego na ławce. -Płaczącego? Nie wiem nie przyglądałam mu się dokładnie. Schowałam się za najbliższe drzewo. Słuchając, czy nikt nie biegnie. Ten chłopak najwyraźniej mnie zauważył. Przyłożyłam palec do ust, pokazując mu, że ma być cicho.








------------------------


Podobał  się rozdział ? Jak myślicie kim był ten chłopak, na ławce? Dlaczego Janek ma wyjechać?

Miejmy nadzieję, że wszystko wyjaśni się w następnych rozdziałach! A ja chciałam podziękować Esterze [tej prawdziwej kuzynce :3] Za pomysł na dalszą cześć bloga! 

Zostawiajcie komentarze, chcę wiedzieć czy ktoś mnie czyta :c 
Mordeczki do roboty ! 


PS: DZIENA ZA 1100 WYŚWIETLEŃ <3





2 komentarze:

  1. Ej no, chce dalej! XD rozdzial jest super, prosze, pisz wiecej! <3

    OdpowiedzUsuń