Rozdział #14
Weszliśmy przez otwarte drzwi. Moim oczom ukazał się niewielki pokój, z żółtymi ścianami, łóżko było ładnie zaścielone. W pokoju było bardzo czysto , jednak moją uwagę przykuło biurko, na biurku znajdowały się dwa monitory, klawiatura, pełno gier porozwalanych. -Fajnie tu masz -powiedziałam do chłopaka
-Dzięki.-usiadł do biurka - co chcesz robić?
-Mogę się Ciebie o coś zapytać?
-Wal śmiało.
-Słuchaj, nie chce iść do domu, gdzie jest mój Ojciec on mnie udusi.. Mogę u ciebie przenocować? -Zapytałam nieśmiało, siadając na łóżku
-Pewnie, nie będzie z tym problemu.
-Jeszcze jedno... Gdzie będę spać?
-W pokoju gościnnym. -dam ci ubrania od mojej kuzynki. -Dodał po chwili.
-Prowadź! -zażartowałam
-Wskakuj! Mi na plecy! 8)
-Okej- wskoczyłam chłopakowi na plecy, wyszliśmy z jego pokoju kierując się, korytarzem do ostatnich drzwi.
Gdy Jaś się zatrzymał zaskoczyłam z niego, i otworzyłam drzwi do gościnnego pokoju. Pokój był cały biały, nad dużym łóżkiem, wisiał jakiś obraz. Pokój był dość spory, tak jak łóżko. W kącie stała biała szafa, szklany stolik i dwie pufy.
- O to twoje królestwo, w szafie masz ubrania. Rozgość się, zaraz cię zawołam na kolację.
-Okej!- Krzyknęłam.
Skierowałam się w stronę łóżka, co ja ściemniam wskoczyłam na łóżko i włączyłam telewizję.
*Perspektywa Jasia*
Okej, pokazałem jej pokój mój i gościnny, w którym będzie dziś spać. Poszłem na dół do kuchni przygotować kolację.
Postanowiłem przyrządzić moje danie główne, czyli naleśniki.
Wyciągnąłem wszystkie potrzebne mi składniki z szafek i wziąłem się za przygotowanie ciasta.
*20 minut później*
Muszę jeszcze na szybko ogarnąć kuchnię, i kończyć pichcić naleśniki, w miedzy czasie zrobiłem, czarną herbatę z wciśniętą pomarańczą.
-Agnieszka! - krzyknąłem z kuchni.
*Perspektywa Agi*
Usłyszałam krzyk Janka z dołu, wygrzebałam się z łóżka i wyłączyłam telewizję.
-Idę! -Krzyknęłam
Poczułam piękny zapach naleśników, więc zbiegłam ze schodów, zaczęło mi się kręcić w głowie, chyba się przewróciłam miałam czarne mroczki przed oczami...
-------
Elo Melo 3 2 0
Dawno mnie nie było? A więc jestem, już przerwie. Jak myślicie co się stanie Agnieszce? szczerze pisałam to jak mnie głowa bolała więc wiecie XDDD tak wgl. Moja żona się wyprowadza :cc Paula będę tęskniła ale będę przyjeżdżać co z tego, że trzy godziny pociągiem. Warto :3
niedziela, 28 czerwca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Owwww, Ye! #5
A więc, przyszła!
Un - boxing w zdjęciach też jest.!
Mordki wy nie wiecie co to jest?
A więc, jest to pianka koloryzująca ' Venita ' no wiecie wakacje, szaleństwo i wgl.
Przypominam rozdziału nie będzie w tym tygodniu!!
Un - boxing w zdjęciach też jest.!
Mordki wy nie wiecie co to jest?
A więc, jest to pianka koloryzująca ' Venita ' no wiecie wakacje, szaleństwo i wgl.
Przypominam rozdziału nie będzie w tym tygodniu!!
niedziela, 21 czerwca 2015
Hjuston - mamy problem #4
Mordy!
Jest sprawa. W tym tygodniu nie będzie rozdziału :c
Ponieważ, cały tydzień mam zawalony. A to szczepienie a to, zakończenie roku, albo przesyłka na którą czekam :3
W wakacje będzie ostro, może nawet zrobię maraton rozdziałów.? Piszcie! Pozdrawiam.
Ps: chcecie un-boxing paczki?
Komentarz-znak dla mnie, że czytałeś!
Jest sprawa. W tym tygodniu nie będzie rozdziału :c
Ponieważ, cały tydzień mam zawalony. A to szczepienie a to, zakończenie roku, albo przesyłka na którą czekam :3
W wakacje będzie ostro, może nawet zrobię maraton rozdziałów.? Piszcie! Pozdrawiam.
Ps: chcecie un-boxing paczki?
Komentarz-znak dla mnie, że czytałeś!
środa, 17 czerwca 2015
Rozdział #13
Rozdział #13
Słońce już zachodziło, powoli robiło się ciemno.
Osoba, która siedziała na tej ławce kogoś mi przypominała. Gdy tylko żołnierze poszli, bacznie mi się przyglądał. Wychyliłam głowę za drzewo, patrząc czy nikogo nie ma.
-Okej, jest bezpiecznie.Nie ma żołnierzy. -Szepnęłam do siebie.
Dosiadłam się do tego chłopaka. Przyglądywalismy się sobie nawzajem. Kojarzyłam go. Ciężko było mi rozpoznać kto to, chłopak miał na sobie czarne dresy i czarna bluze z kapturem.
-Hej... -Powiedziałam nieśmiało
-Cześć, Aga..-powiedział smutnie.
-Przepraszam, że pytam ale nie wiem kim jesteś.-powiedziałam, gdy chłopak ściągnął z głowy kaptur. Dopiero go poznałam był to Jaś.
Zakłopotana byłam trochę, że go nie poznałam.
-Hej, nie przejmuj się tym, że mnie nie poznałaś.-Janek chyba zauważył , że coś jest nie tak.
-Przed żołnierzami uciekałaś?-Dodał -Tak, mam takie pytanie... Dlaczego wyjeżdżasz?
-Eh, twój ojciec tak rozkazał.
-Ale Dlaczego? -wypytywałam Jasia.
-Twój tata zabronił mi się z Tobą widywać.-powiedział smutny. -Kazał nam, ciebie pilnować na kazdym kroku, a w dodatku miałem się w tobie zakochać potem wyjechać. Nie zrobiłem tego, zaprzeczyłem twojemu ojcu. Wrzucił mnie, i zabronił mi się z Tobą kontaktować.-Dodal po chwili.
-Janek, nie wyjeżdżaj jestem, już pełnoletnia nie będzie mi nikt rozkazywał. Zwłaszcza on.-mówiłam do chłopaka stanowczo.-Dobrze, może chodźmy juz bo jest po 21.
Nie zaprzeczają wstałam z ławki, Janek złapał mnie za rękę splatając nasze palce. Szliśmy do jego domu.-bynajmniej tak mi powiedział.-Po co miałam wracać, skoro bym dostała ochrzan i karę?
Z rozmyśleń wyrwał mnie Jasiek.
-O to moja rezydencja.-powiedział starając się mówić po francusku.
Zaśmiałam się z chłopaka. I poszłam przodem, Jan gentelman [czyt. Dżentelmen] otworzył mi drzwi.
W środku, przywitała nas mama Janka.
-Oo, Dobry wieczór widzę, że mamy gościa.-Powiedziała jego mama puszczając mi oczko.
-Dobry wieczór, jestem Agnieszka.
-Miło mi, jestem Małgorzata. Chcecie coś zjeść? -Zapytała.
-Ja podziękuję. -Powiedziałam.
-Mamo idziemy na górę.-powiedział Jaś wchodząc na pierwsze schodki.
Poszłam za nim, Szliśmy krótkim korytarzem. Jedne drzwi były otwarte. -Były to drzwi od pokoju Jasia...
-----------
Elo Melo 3 2 0!
Hej, wiec jest rozdział POZDRAWIAM MARTĘ (ZAPOMNIALAM JAK MASZ NA NAZWISKO :3) Do zobaczenia NIEBAWEM 8)
Słońce już zachodziło, powoli robiło się ciemno.
Osoba, która siedziała na tej ławce kogoś mi przypominała. Gdy tylko żołnierze poszli, bacznie mi się przyglądał. Wychyliłam głowę za drzewo, patrząc czy nikogo nie ma.
-Okej, jest bezpiecznie.Nie ma żołnierzy. -Szepnęłam do siebie.
Dosiadłam się do tego chłopaka. Przyglądywalismy się sobie nawzajem. Kojarzyłam go. Ciężko było mi rozpoznać kto to, chłopak miał na sobie czarne dresy i czarna bluze z kapturem.
-Hej... -Powiedziałam nieśmiało
-Cześć, Aga..-powiedział smutnie.
-Przepraszam, że pytam ale nie wiem kim jesteś.-powiedziałam, gdy chłopak ściągnął z głowy kaptur. Dopiero go poznałam był to Jaś.
Zakłopotana byłam trochę, że go nie poznałam.
-Hej, nie przejmuj się tym, że mnie nie poznałaś.-Janek chyba zauważył , że coś jest nie tak.
-Przed żołnierzami uciekałaś?-Dodał -Tak, mam takie pytanie... Dlaczego wyjeżdżasz?
-Eh, twój ojciec tak rozkazał.
-Ale Dlaczego? -wypytywałam Jasia.
-Twój tata zabronił mi się z Tobą widywać.-powiedział smutny. -Kazał nam, ciebie pilnować na kazdym kroku, a w dodatku miałem się w tobie zakochać potem wyjechać. Nie zrobiłem tego, zaprzeczyłem twojemu ojcu. Wrzucił mnie, i zabronił mi się z Tobą kontaktować.-Dodal po chwili.
-Janek, nie wyjeżdżaj jestem, już pełnoletnia nie będzie mi nikt rozkazywał. Zwłaszcza on.-mówiłam do chłopaka stanowczo.-Dobrze, może chodźmy juz bo jest po 21.
Nie zaprzeczają wstałam z ławki, Janek złapał mnie za rękę splatając nasze palce. Szliśmy do jego domu.-bynajmniej tak mi powiedział.-Po co miałam wracać, skoro bym dostała ochrzan i karę?
Z rozmyśleń wyrwał mnie Jasiek.
-O to moja rezydencja.-powiedział starając się mówić po francusku.
Zaśmiałam się z chłopaka. I poszłam przodem, Jan gentelman [czyt. Dżentelmen] otworzył mi drzwi.
W środku, przywitała nas mama Janka.
-Oo, Dobry wieczór widzę, że mamy gościa.-Powiedziała jego mama puszczając mi oczko.
-Dobry wieczór, jestem Agnieszka.
-Miło mi, jestem Małgorzata. Chcecie coś zjeść? -Zapytała.
-Ja podziękuję. -Powiedziałam.
-Mamo idziemy na górę.-powiedział Jaś wchodząc na pierwsze schodki.
Poszłam za nim, Szliśmy krótkim korytarzem. Jedne drzwi były otwarte. -Były to drzwi od pokoju Jasia...
-----------
Elo Melo 3 2 0!
Hej, wiec jest rozdział POZDRAWIAM MARTĘ (ZAPOMNIALAM JAK MASZ NA NAZWISKO :3) Do zobaczenia NIEBAWEM 8)
sobota, 13 czerwca 2015
Rozdział #12
Rozdział #12
Całą drogę, do domu odbyliśmy w ciszy.
Każdy, z nas myślał o czymś, -Ciekawe,skąd jest ten Kuba. Nie widziałam, go w szkole ani nigdzie indziej...
*W domu*
Szybko wleciałam do domu rzucając krótkie -wróciłam. Wleciałam do mojego pokoju, biorąc 'piżamę' nie był to komplet, kupiony tylko sama sobie zrobiłam taką piżamkę.
Koszulka tej piżamy była "JDabrowskyWear" i zwykłe dresowe spodenki. Nie lubię chodzić w kapciach więc wzięłam, mięciutkie skarpetki.
Była już osiemnasta, więc poszłam do łazienki, biorąc dłuuugi prysznic.-Leżałam, na ziemi więc odpłaciło mi się.-Zganiałam siebie w myślach. Umyłam jeszcze głowę, i wyszłam z kabiny. Ubrałam 'piżamę' i wysuszyłam głowę.-Może, nowy kolor? W końcu wakacje, żyje się raz!
Po moich, przemyśleniach w łazience zrobiłam się głodna. Schodząc na dół zastałam tatę, pijącego kawę. Sama, podeszłam do lodówki wyciągając jogurt, z szafki wyciągnęłam musli.
Robiąc sobie kolację, tata mnie zagadnął.
-Gdzie, byliście ? -zapytał
-Pokazałam Jasiowi, piękną polankę.-Mówiłam to rozmarzając się.
-Yhym, cieszę się, że spędziłaś dobrze dzień. Ale muszę Ci coś powiedzieć..
-Słucham?-powiedziałam siadając na przeciwko taty.
-Więc... prawdo podobnie nie spotkasz już pewnego żołnierza... Słuchaj, nie przywiązuj się tak do nich. Nie łap, "jakiejś przyjaźni" z nimi.-powiedział spokojnie.
-Em, o kim mówisz?-powiedziałam powoli unosząc ton głosu.
-O Janku.-powiedział ze smutkiem
-A-al-e dl-acze-go ?- jąkałam się, nie mówiło mi to nic dobrego.
-Eh, Janek wyjedzie niedługo. Do...Anglii.
-Czemu?-pytałam natarczywie dalej nie rozumiejąc.
-Nie utrudniaj mi tego!-wydarł się wściekły ojciec.
-Wytłumacz mi to, dlaczego ma wyjechać.-mówiłam spokojnie. Jak na mnie to był rekord, że jeszcze nie wybuchłam.
-Nie rozumiesz nic! Nie możesz się w nim zakochać! Nie chcę! -wykrzyczał mój ojciec, aż mu żyłka na szyi pulsowała.
-Co?! Pokićkało Cię!? To, że zdradzasz matkę to nie moja wina!-Tak, naprawdę nie wiem czy on ją zdradza czy nie. Wyrwało mi się byłam wściekła!
-Co?! Skąd wiesz?!-Mówił, już spokojniej ale nadal miał podniesiony głos. Nienawidzę jak ktoś na mnie krzyczy.
Miałam już łzy w oczach. Wbiegłam na górę. Do mojego pokoju i szybko się zakluczyłam.
-Co za pieprzona dzi*ka! Tak jak jej matka! Co ta gówniara sobie myśli, że co wszystko może? NIE! Wyłaź mi z tego pokoju rozpieszczony bachorze!-darł się mój ojciec, tak naprawdę nie umiem sobie radzić z emocjami, źle to wszystko działa na moją psychikę. Nie miałam, zamiaru otwierać drzwi. Szybko się ubrałam w luźne ciuchy
Całą drogę, do domu odbyliśmy w ciszy.
Każdy, z nas myślał o czymś, -Ciekawe,skąd jest ten Kuba. Nie widziałam, go w szkole ani nigdzie indziej...
*W domu*
Szybko wleciałam do domu rzucając krótkie -wróciłam. Wleciałam do mojego pokoju, biorąc 'piżamę' nie był to komplet, kupiony tylko sama sobie zrobiłam taką piżamkę.
Koszulka tej piżamy była "JDabrowskyWear" i zwykłe dresowe spodenki. Nie lubię chodzić w kapciach więc wzięłam, mięciutkie skarpetki.
Była już osiemnasta, więc poszłam do łazienki, biorąc dłuuugi prysznic.-Leżałam, na ziemi więc odpłaciło mi się.-Zganiałam siebie w myślach. Umyłam jeszcze głowę, i wyszłam z kabiny. Ubrałam 'piżamę' i wysuszyłam głowę.-Może, nowy kolor? W końcu wakacje, żyje się raz!
Po moich, przemyśleniach w łazience zrobiłam się głodna. Schodząc na dół zastałam tatę, pijącego kawę. Sama, podeszłam do lodówki wyciągając jogurt, z szafki wyciągnęłam musli.
Robiąc sobie kolację, tata mnie zagadnął.
-Gdzie, byliście ? -zapytał
-Pokazałam Jasiowi, piękną polankę.-Mówiłam to rozmarzając się.
-Yhym, cieszę się, że spędziłaś dobrze dzień. Ale muszę Ci coś powiedzieć..
-Słucham?-powiedziałam siadając na przeciwko taty.
-Więc... prawdo podobnie nie spotkasz już pewnego żołnierza... Słuchaj, nie przywiązuj się tak do nich. Nie łap, "jakiejś przyjaźni" z nimi.-powiedział spokojnie.
-Em, o kim mówisz?-powiedziałam powoli unosząc ton głosu.
-O Janku.-powiedział ze smutkiem
-A-al-e dl-acze-go ?- jąkałam się, nie mówiło mi to nic dobrego.
-Eh, Janek wyjedzie niedługo. Do...Anglii.
-Czemu?-pytałam natarczywie dalej nie rozumiejąc.
-Nie utrudniaj mi tego!-wydarł się wściekły ojciec.
-Wytłumacz mi to, dlaczego ma wyjechać.-mówiłam spokojnie. Jak na mnie to był rekord, że jeszcze nie wybuchłam.
-Nie rozumiesz nic! Nie możesz się w nim zakochać! Nie chcę! -wykrzyczał mój ojciec, aż mu żyłka na szyi pulsowała.
-Co?! Pokićkało Cię!? To, że zdradzasz matkę to nie moja wina!-Tak, naprawdę nie wiem czy on ją zdradza czy nie. Wyrwało mi się byłam wściekła!
-Co?! Skąd wiesz?!-Mówił, już spokojniej ale nadal miał podniesiony głos. Nienawidzę jak ktoś na mnie krzyczy.
Miałam już łzy w oczach. Wbiegłam na górę. Do mojego pokoju i szybko się zakluczyłam.
-Co za pieprzona dzi*ka! Tak jak jej matka! Co ta gówniara sobie myśli, że co wszystko może? NIE! Wyłaź mi z tego pokoju rozpieszczony bachorze!-darł się mój ojciec, tak naprawdę nie umiem sobie radzić z emocjami, źle to wszystko działa na moją psychikę. Nie miałam, zamiaru otwierać drzwi. Szybko się ubrałam w luźne ciuchy
i wyszłam przez okno.
Niestety kawałek muru od okna upadł na blaszkę i było słychać głośny huk.Mój ojciec i kilku żołnierzy to usłyszało,słyszałam jak tata wydaje rozkazy - Za Nią! Szybko poleciałam przez ulicę, biegnąc ile sił w nogach do najbliższego parku. O ile można było nazwać to parkiem.
Nikogo tam nie było oprócz młodego chłopaka siedzącego na ławce. -Płaczącego? Nie wiem nie przyglądałam mu się dokładnie. Schowałam się za najbliższe drzewo. Słuchając, czy nikt nie biegnie. Ten chłopak najwyraźniej mnie zauważył. Przyłożyłam palec do ust, pokazując mu, że ma być cicho.
------------------------
Podobał się rozdział ? Jak myślicie kim był ten chłopak, na ławce? Dlaczego Janek ma wyjechać?
Miejmy nadzieję, że wszystko wyjaśni się w następnych rozdziałach! A ja chciałam podziękować Esterze [tej prawdziwej kuzynce :3] Za pomysł na dalszą cześć bloga!
Zostawiajcie komentarze, chcę wiedzieć czy ktoś mnie czyta :c
Mordeczki do roboty !
PS: DZIENA ZA 1100 WYŚWIETLEŃ <3
wtorek, 9 czerwca 2015
Rozdział #11
NIE DOKŁADNIE CZYTAJ :3
NOTKA POD ROZDZIAŁEM BARDZO WAŻNA, BĘDĘ SZCZĘŚLIWA JEŻELI JĄ PRZECZYTASZ!
Rozdział #11
Wyszliśmy z domu około godziny 15:00 Więc wybrałam się w stronę łączki.
-Gdzie idziemy ?-marudził Jasiek
-Na łączkę.-odpowiedziałam pełna entuzjazmu
Całą drogę szliśmy w ciszy.
Po kilku minutach ujrzałam piękną polankę znajdowała się za małym laskiem. -dosłownie było tam zaledwie kilka drzewek.. Małych drzewek.
Na środku polanki znajdowała się rzeczka.
Było bardzo.. ładnie. Piękny klimat, wszystko dodawało uroku temu miejscu.
-To tutaj ?-rzucił Jaś
-Tak. - powiedziałam zamykając oczy i dać się ponieść temu miejscu..
Usłyszałam cichy śmiech, otworzyłam oczy a Janek się śmiał mi tuż przed twarzą.
-Co? - burknęłam niezadowolona. Na co chłopak leżał na ziemi i jeszcze głośniej się ze mnie śmiał.
Odeszłam od niego i usiadłam koło stawu mocząc przy tym moje gołe stopy. Nie zwracając uwagi na chłopaka położyłam się na ziemi.
*Perspektywa Jasia* (pierfszy ras *.*)
Śmiałem się z dziewczyny, nie wiem czemu. Pomyślcie sobie, idziecie z dziewczyną (swoich marzeń) ta nagle staje. Zamyka oczy i nic..
Jednym słowem wybuchłem śmiechem
-Co?-burknęła a jej twarz wyrażała grymas.
Zacząłem tarzać się po ziemi jak jakiś pies..
Cały czas leżałem na ziemi. Gdy już się uspokoiłem zobaczyłem Agnieszkę leżącą na ziemi. Położyłem się obok niej i przysnąłem w jej włosach.
*Prezerwatywa Agnieszki*
Chciałam już wstać z ziemi ale coś mi to, uniemożliwiało -Janek. Leżał obok mnie wtulony w moje włosy. Nie chciałam go budzić, więc powoli odsuwałam się od niego. Tak słodko spał.. Nie miałam serca go budzić, ale coś w środku mi nie pozwalało zostawić go tak samego. -Wredna strona mnie się odezwała, niczym 'Pisiont twarzy Greya'
Wzięłam trochę wody na ręce, szybko mi uciekała z rąk, więc nie było to łatwe zadanie. Wylałam wodę najpierw na nogi Janka. -Nic.
Potem na rękę. -Tylko wzdrygnął.
Powoli się budził, więc szybko wylałam mu trochę wody na twarz. Wstał z ziemi i się otrzepał był lekko z szokowany.
-Zła, kobieto musisz ponieść karę!-wymruczał
oburzony, widziałam w jego oczach błysk.. Nie oznaczało to nic dobrego.-Wystraszyłam się.
Janek powoli się zbliżał, nieświadomie cofałam się do tyłu. Janek skorzystał z okazji i podbiegł do mnie. Myślałam, że chciał mnie przytulić i to była ta jego 'zemsta' ale, że ja głupia jestem to nic nie zrobiłam. Janek mnie przytulił, tsaa. Jeżeli można to tak nazwać 'przytulił' -wziął mnie na ręce i wrzucił do wody. - Zimnej wody, lodowatej.. Tak, były wakacje. Ale co z tego? Jak już było po siedemnastej -słońce już zachodziło.
Wyszłam cała mokra z wody wszystko po mnie spływało, cały makijaż, ubrania się 'lepiły' do mnie. Przez moją cienką bluzkę było widać wszystko..-Stanik. Chłop, nie jest taki i dał mi bluzę.
-Jaki Gentlemen [czyt. Dżentelmen] - burknęłam wściekła.
-Nie gniewaj się.-Zrobił minę zbitego psiaka.
Poczochrałam jego włosy i przytuliłam się do jego torsu. Byłam cała mokra, więc on też.
-Kochany, zemsta zawsze dobrze smakuje. - mruknęłam mu do ucha, po czym się odsunęłam i pokazałam na jego mokrą koszulkę. Zerwałam się do biegu i uciekałam ile sił w nogach.
-Jeszcze się policzymy! -krzyknął biegnąc za mną.
Wpadłam na jakiegoś chłopaka był młody, miał tak na oko 18-19 lat.
-Hej, przed nim uciekasz? - wskazał na Janka biegnącego.
-Cze, tak.-odpowiedziałam śmiejąc się
-Tak, w ogóle jestem Kuba.
-Miło, mi jestem Agnieszka. -uśmiechnęłam się a Jaś był już obok nas.
-Jak się biegło?- zapytałam nadal się śmiejąc.
-Weź, nie pytaj. - powiedział zasapany.
-To, ja już idę! Miło było!-krzyknął Kuba odchodząc...
No, Cześć!
Rozdział już jest :3 Ja też jestem, DZIĘKUJĘ ! -Ale za co ?
-800 Wyświetleń :D
Mam takie pytanko, czy chcecie abym założyła ASK'A ? Takiego, specjalnego tylko dla was!
Mam Aska (prywatnego, który tutaj też jest.)
Ale, nikogo nie ma tam z was.. By najmniej ja o tym nie wiem. A szkoda. Jeżeli obserwujesz mojego Aska. To w pytaniu (jakbyś mógł/a) napisz : BLOG i pytanie, które chcesz zadać.
Z góry dziękuję !
I przepraszam za troll'a :) Może poprawie, może nie :)
Buziaczki :3
PS: Jak, mam się do was zwracać ? Wymyślcie swoją nazwę. Jeżeli chcecie jakiś 'wybór' z mojej strony zapraszam na ankietę!
ANKIETA: http://strawpoll.me/4585959
NOTKA POD ROZDZIAŁEM BARDZO WAŻNA, BĘDĘ SZCZĘŚLIWA JEŻELI JĄ PRZECZYTASZ!
Rozdział #11
Wyszliśmy z domu około godziny 15:00 Więc wybrałam się w stronę łączki.
-Gdzie idziemy ?-marudził Jasiek
-Na łączkę.-odpowiedziałam pełna entuzjazmu
Całą drogę szliśmy w ciszy.
Po kilku minutach ujrzałam piękną polankę znajdowała się za małym laskiem. -dosłownie było tam zaledwie kilka drzewek.. Małych drzewek.
Na środku polanki znajdowała się rzeczka.
Było bardzo.. ładnie. Piękny klimat, wszystko dodawało uroku temu miejscu.
-To tutaj ?-rzucił Jaś
-Tak. - powiedziałam zamykając oczy i dać się ponieść temu miejscu..
Usłyszałam cichy śmiech, otworzyłam oczy a Janek się śmiał mi tuż przed twarzą.
-Co? - burknęłam niezadowolona. Na co chłopak leżał na ziemi i jeszcze głośniej się ze mnie śmiał.
Odeszłam od niego i usiadłam koło stawu mocząc przy tym moje gołe stopy. Nie zwracając uwagi na chłopaka położyłam się na ziemi.
*Perspektywa Jasia* (pierfszy ras *.*)
Śmiałem się z dziewczyny, nie wiem czemu. Pomyślcie sobie, idziecie z dziewczyną (swoich marzeń) ta nagle staje. Zamyka oczy i nic..
Jednym słowem wybuchłem śmiechem
-Co?-burknęła a jej twarz wyrażała grymas.
Zacząłem tarzać się po ziemi jak jakiś pies..
Cały czas leżałem na ziemi. Gdy już się uspokoiłem zobaczyłem Agnieszkę leżącą na ziemi. Położyłem się obok niej i przysnąłem w jej włosach.
*Prezerwatywa Agnieszki*
Chciałam już wstać z ziemi ale coś mi to, uniemożliwiało -Janek. Leżał obok mnie wtulony w moje włosy. Nie chciałam go budzić, więc powoli odsuwałam się od niego. Tak słodko spał.. Nie miałam serca go budzić, ale coś w środku mi nie pozwalało zostawić go tak samego. -Wredna strona mnie się odezwała, niczym 'Pisiont twarzy Greya'
Wzięłam trochę wody na ręce, szybko mi uciekała z rąk, więc nie było to łatwe zadanie. Wylałam wodę najpierw na nogi Janka. -Nic.
Potem na rękę. -Tylko wzdrygnął.
Powoli się budził, więc szybko wylałam mu trochę wody na twarz. Wstał z ziemi i się otrzepał był lekko z szokowany.
-Zła, kobieto musisz ponieść karę!-wymruczał
oburzony, widziałam w jego oczach błysk.. Nie oznaczało to nic dobrego.-Wystraszyłam się.
Janek powoli się zbliżał, nieświadomie cofałam się do tyłu. Janek skorzystał z okazji i podbiegł do mnie. Myślałam, że chciał mnie przytulić i to była ta jego 'zemsta' ale, że ja głupia jestem to nic nie zrobiłam. Janek mnie przytulił, tsaa. Jeżeli można to tak nazwać 'przytulił' -wziął mnie na ręce i wrzucił do wody. - Zimnej wody, lodowatej.. Tak, były wakacje. Ale co z tego? Jak już było po siedemnastej -słońce już zachodziło.
Wyszłam cała mokra z wody wszystko po mnie spływało, cały makijaż, ubrania się 'lepiły' do mnie. Przez moją cienką bluzkę było widać wszystko..-Stanik. Chłop, nie jest taki i dał mi bluzę.
-Jaki Gentlemen [czyt. Dżentelmen] - burknęłam wściekła.
-Nie gniewaj się.-Zrobił minę zbitego psiaka.
Poczochrałam jego włosy i przytuliłam się do jego torsu. Byłam cała mokra, więc on też.
-Kochany, zemsta zawsze dobrze smakuje. - mruknęłam mu do ucha, po czym się odsunęłam i pokazałam na jego mokrą koszulkę. Zerwałam się do biegu i uciekałam ile sił w nogach.
-Jeszcze się policzymy! -krzyknął biegnąc za mną.
Wpadłam na jakiegoś chłopaka był młody, miał tak na oko 18-19 lat.
-Hej, przed nim uciekasz? - wskazał na Janka biegnącego.
-Cze, tak.-odpowiedziałam śmiejąc się
-Tak, w ogóle jestem Kuba.
-Miło, mi jestem Agnieszka. -uśmiechnęłam się a Jaś był już obok nas.
-Jak się biegło?- zapytałam nadal się śmiejąc.
-Weź, nie pytaj. - powiedział zasapany.
-To, ja już idę! Miło było!-krzyknął Kuba odchodząc...
No, Cześć!
Rozdział już jest :3 Ja też jestem, DZIĘKUJĘ ! -Ale za co ?
-800 Wyświetleń :D
Mam takie pytanko, czy chcecie abym założyła ASK'A ? Takiego, specjalnego tylko dla was!
Mam Aska (prywatnego, który tutaj też jest.)
Ale, nikogo nie ma tam z was.. By najmniej ja o tym nie wiem. A szkoda. Jeżeli obserwujesz mojego Aska. To w pytaniu (jakbyś mógł/a) napisz : BLOG i pytanie, które chcesz zadać.
Z góry dziękuję !
I przepraszam za troll'a :) Może poprawie, może nie :)
Buziaczki :3
PS: Jak, mam się do was zwracać ? Wymyślcie swoją nazwę. Jeżeli chcecie jakiś 'wybór' z mojej strony zapraszam na ankietę!
ANKIETA: http://strawpoll.me/4585959
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Informejszyn #3
Informacja #3
Wróciłaaaaaam!
Przez ten czas gdy tam byłam a wy dostawaliście, rozdziały.. Czuję się taka niedowartościowana, że nic nie pisałam przez ten tydzień :C
Jednak był to dla mnie odpoczynek.. od szkoły, bloga..
Mogłam sobie wszystko poukładać.. następne rozdziały, życie prywatne. Wszystko. Ale, gdy przyjechałam (Dziś [08.06.15.r] o 3 w nocy) Rano nie miałam jak zajrzeć na bloga(dentysta ;-;)Teraz miałam czas! (14 z groszem) Moje serducho się raduje! Wyświetleń jest 800 :3 Czego chcieć więcej? Chcę abyście byli aktywni. m.in KOMENTARZE- zostawiajcie, piszcie rady, czy wam się podoba blog,reklamujcie swoje blogi w zakładce ' Informacje dla Mordeczek 8) '
PS: Z jednej rzeczy się cieszę... Nie muszę uzupełniać zeszytów xD bo był dzień dziecka więc było wolne Boże Ciało też było = wolne :3 Haj Lajf :D
Wróciłaaaaaam!
Przez ten czas gdy tam byłam a wy dostawaliście, rozdziały.. Czuję się taka niedowartościowana, że nic nie pisałam przez ten tydzień :C
Jednak był to dla mnie odpoczynek.. od szkoły, bloga..
Mogłam sobie wszystko poukładać.. następne rozdziały, życie prywatne. Wszystko. Ale, gdy przyjechałam (Dziś [08.06.15.r] o 3 w nocy) Rano nie miałam jak zajrzeć na bloga(dentysta ;-;)Teraz miałam czas! (14 z groszem) Moje serducho się raduje! Wyświetleń jest 800 :3 Czego chcieć więcej? Chcę abyście byli aktywni. m.in KOMENTARZE- zostawiajcie, piszcie rady, czy wam się podoba blog,reklamujcie swoje blogi w zakładce ' Informacje dla Mordeczek 8) '
PS: Z jednej rzeczy się cieszę... Nie muszę uzupełniać zeszytów xD bo był dzień dziecka więc było wolne Boże Ciało też było = wolne :3 Haj Lajf :D
piątek, 5 czerwca 2015
Rozdział #10
Rozdział #10
W drzwiach stał wysoki mężczyzna, oczy miał duże i piwne jego włosy były ciemno brązowe i starannie ułożone.-Był to mój ojciec.
Mój tata wszedł na werandę a ja uciekłam do mojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz.
Opadając na łóżko zaczęłam cichutko szlochać..
Nie chciałam, z nikim rozmawiać w tej chwili, cały czas ktoś wydzwaniał Mama,Jaś,Paulina czy inni...
Płakałam tak może mijały godziny, lata...
Włączyłam moją ulubioną piosenkę na laptopie i zaczęłam się uśmiechać, nie interesowało mnie jak głośno była. Chciałam być sama...
Gdy piosenka się skończyła wyłączyłam laptopa i skierowałam się do łazienki w celu wzięcia kąpieli i wyciszenia moich myśli, które zaprzątały moją głowę.
W łazience ściągnęłam brudne ubrania, bieliznę i weszłam pod prysznic ciepła woda muskała moje ciało. Po skończonej kąpieli otuliłam się w cieplutkim ręcznikiem i ubrałam piżamę. Zaczęłam szukać w mojej torebce płynu micelarnego. Chciałam zmyć makijaż. Jak już znalazłam płyn szybko zmyłam mój makijaż i ściągnęłam moje soczewki.
Wyszłam z łazienki odprężona. - Nie mogę siedzieć całą wieczność, w czterech ścianach.
Jestem tak głodna.Cichaczem wymknęłam się z pokoju, i wzięłam dwa kawałki pizzy na talerz. Poszłam do jadalni z moją kolacją i zjadłam razem z rodzicami. Cały czas siedzieliśmy w ciszy. Gdy już skończyłam konsumować ostatnią pizzę, zaniosłam talerz do kuchni i wsadziłam go do zmywarki.
Usiadłam przy stole i czekałam, aż zaczną mówić, tłumaczyć mi cokolwiek..
-Córeczko wiem, że myślisz o tym dlaczego was zostawiłem.. Wcale was nie zostawiłem musiałem wyjechać.. W ważnych sprawach służbowych. Mama o tym wiedziała, ale sądziliśmy, że jesteś za mała aby ci o tym powiedzieć. W końcu miałaś osiem lat.
Teraz masz osiemnaście.. -Powiedział wreszcie mój tata.
-I co w związku z tym mam ci się rzucić na szyję ?- spytałam sarkastycznie. Wiem byłam chamska..
-Nie, chodzi teraz o Ciebie, twój ojciec jest generałem wyjeżdżał bardzo częso to, dokładnie o tym wiesz. Jutro przyjadą żołnierze, który będą Cię pilnować.-powiedziała mama
-Super! Będę pilnowana na każdym kroku.-powiedziałam z ironią. - Jeszcze czego ?
-Wiem, że to dziwnie brzmi ale twój ojciec nie mógł się dogadać z Anglikami. A ci Anglicy będą chcieli Ciebie, ponieważ jesteś 'córeczką tatusia' i wiesz gdzie są nasze sejfy i tym podobne rzeczy.
-Ale mam, 18 lat mogę robić co chcę! czy wam się to podoba czy nie! -krzyknęłam złośliwie i odeszłam od stołu. Pobiegłam prosto do mojego pokoju. Wzięłam mój szkicownik i narysowałam siebie jako wojowniczkę.-Cudo.
Było już,grubo po 1 w nocy..
Wyciągnęłam, aparat z szafki nocnej i wyszłam na balkon porobić zdjęcia. -Pięknie, jest nocą-powiedziałam przyglądając się gwiazdom.
Gdy tak siedziałam zaczęło robić się jasno. - ile ja tak siedziałam? Jest już po trzeciej.. Może jeszcze się wyśpię..
-Wstajemy, wstajemy- rozpoznawałam ten głos ale mój mózg odmówił posłuszeństwa.
-Która ?- zapytałam zaspanym głosem w poduszkę.
-siódma piętnaście- odpowiedział znany mi głos coś kojarzę.
-to jeszcze środek nocy! - krzyknęłam zbulwersowana, ocierając moje oczy i tak nic nie widziałam bo jestem ślepa..
-Jaś! - krzyknęłam i rzuciłam się chłopakowi na szyję.. Tyle to jeszcze widziałam.
-No, hej księżniczko.- pocałował mnie we włosy na 'przywitanie'
-skąd ty tu się wziąłeś?- zapytałam siadając obok niego.
-Twój tata wzywał żołnierzy, jestem jednym z nich.-powiedział czekając na moją reakcję.
-Super!- ponownie go przytuliłam.
-Ale teraz chcę się ogarnąć- pogoniłam chłopaka
-okej, okej to paa! - powiedział zamykając drzwi.
Szybko wstałam z łóżka i wzięłam byle jaki komplet ubrań i czystą bieliznę.
Wparowałam do łazienki, biorąc szybki prysznic, i zakładając piwne soczewki.
Z makijażem trochę się postarałam zrobiłam dziś taki :
No, co kobiety..
Niezwłocznie wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. - Nie wspomnę o młodych żołnierzach gapiących się po drodze na moją pupę. No cóż..
Zjadłam śniadanie przygotowane przez Dorotkę i weszłam do salonu mój tata rozmawiał z Jasiem ale jak mnie zobaczyli umilkli.
-Witam, jak się spało?-zapytał czule tata
-Spało się w porządku ale ktoś mnie obudził o siódmej..- wbiłam wzrok w Jasia oni zaczęli się śmiać. -Idę do parku!-krzyknęłam wychodząc z salonu.
-Dobrze,ale musisz z kimś iść! Dla bezpieczeństwa.-krzyknął mój ojciec z salonu.
-Chodź Jasiek!- zawołałam chłopaka, inni się na mnie dziwnie patrzeli. Nie wszyscy bo jeden z żołnierzy mi puścił oczko. - był to Florian.
-To wy się znacie?-zapytał zdziwiony ojciec.
-Tak, długa historia..-powiedziałam patrząc na chłopaka.
W drzwiach stał wysoki mężczyzna, oczy miał duże i piwne jego włosy były ciemno brązowe i starannie ułożone.-Był to mój ojciec.
Mój tata wszedł na werandę a ja uciekłam do mojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz.
Opadając na łóżko zaczęłam cichutko szlochać..
Nie chciałam, z nikim rozmawiać w tej chwili, cały czas ktoś wydzwaniał Mama,Jaś,Paulina czy inni...
Płakałam tak może mijały godziny, lata...
Włączyłam moją ulubioną piosenkę na laptopie i zaczęłam się uśmiechać, nie interesowało mnie jak głośno była. Chciałam być sama...
Gdy piosenka się skończyła wyłączyłam laptopa i skierowałam się do łazienki w celu wzięcia kąpieli i wyciszenia moich myśli, które zaprzątały moją głowę.
W łazience ściągnęłam brudne ubrania, bieliznę i weszłam pod prysznic ciepła woda muskała moje ciało. Po skończonej kąpieli otuliłam się w cieplutkim ręcznikiem i ubrałam piżamę. Zaczęłam szukać w mojej torebce płynu micelarnego. Chciałam zmyć makijaż. Jak już znalazłam płyn szybko zmyłam mój makijaż i ściągnęłam moje soczewki.
Wyszłam z łazienki odprężona. - Nie mogę siedzieć całą wieczność, w czterech ścianach.
Jestem tak głodna.Cichaczem wymknęłam się z pokoju, i wzięłam dwa kawałki pizzy na talerz. Poszłam do jadalni z moją kolacją i zjadłam razem z rodzicami. Cały czas siedzieliśmy w ciszy. Gdy już skończyłam konsumować ostatnią pizzę, zaniosłam talerz do kuchni i wsadziłam go do zmywarki.
Usiadłam przy stole i czekałam, aż zaczną mówić, tłumaczyć mi cokolwiek..
-Córeczko wiem, że myślisz o tym dlaczego was zostawiłem.. Wcale was nie zostawiłem musiałem wyjechać.. W ważnych sprawach służbowych. Mama o tym wiedziała, ale sądziliśmy, że jesteś za mała aby ci o tym powiedzieć. W końcu miałaś osiem lat.
Teraz masz osiemnaście.. -Powiedział wreszcie mój tata.
-I co w związku z tym mam ci się rzucić na szyję ?- spytałam sarkastycznie. Wiem byłam chamska..
-Nie, chodzi teraz o Ciebie, twój ojciec jest generałem wyjeżdżał bardzo częso to, dokładnie o tym wiesz. Jutro przyjadą żołnierze, który będą Cię pilnować.-powiedziała mama
-Super! Będę pilnowana na każdym kroku.-powiedziałam z ironią. - Jeszcze czego ?
-Wiem, że to dziwnie brzmi ale twój ojciec nie mógł się dogadać z Anglikami. A ci Anglicy będą chcieli Ciebie, ponieważ jesteś 'córeczką tatusia' i wiesz gdzie są nasze sejfy i tym podobne rzeczy.
-Ale mam, 18 lat mogę robić co chcę! czy wam się to podoba czy nie! -krzyknęłam złośliwie i odeszłam od stołu. Pobiegłam prosto do mojego pokoju. Wzięłam mój szkicownik i narysowałam siebie jako wojowniczkę.-Cudo.
Było już,grubo po 1 w nocy..
Wyciągnęłam, aparat z szafki nocnej i wyszłam na balkon porobić zdjęcia. -Pięknie, jest nocą-powiedziałam przyglądając się gwiazdom.
Gdy tak siedziałam zaczęło robić się jasno. - ile ja tak siedziałam? Jest już po trzeciej.. Może jeszcze się wyśpię..
-Wstajemy, wstajemy- rozpoznawałam ten głos ale mój mózg odmówił posłuszeństwa.
-Która ?- zapytałam zaspanym głosem w poduszkę.
-siódma piętnaście- odpowiedział znany mi głos coś kojarzę.
-to jeszcze środek nocy! - krzyknęłam zbulwersowana, ocierając moje oczy i tak nic nie widziałam bo jestem ślepa..
-Jaś! - krzyknęłam i rzuciłam się chłopakowi na szyję.. Tyle to jeszcze widziałam.
-No, hej księżniczko.- pocałował mnie we włosy na 'przywitanie'
-skąd ty tu się wziąłeś?- zapytałam siadając obok niego.
-Twój tata wzywał żołnierzy, jestem jednym z nich.-powiedział czekając na moją reakcję.
-Super!- ponownie go przytuliłam.
-Ale teraz chcę się ogarnąć- pogoniłam chłopaka
-okej, okej to paa! - powiedział zamykając drzwi.
Szybko wstałam z łóżka i wzięłam byle jaki komplet ubrań i czystą bieliznę.
Wparowałam do łazienki, biorąc szybki prysznic, i zakładając piwne soczewki.
Z makijażem trochę się postarałam zrobiłam dziś taki :
No, co kobiety..
Niezwłocznie wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. - Nie wspomnę o młodych żołnierzach gapiących się po drodze na moją pupę. No cóż..
Zjadłam śniadanie przygotowane przez Dorotkę i weszłam do salonu mój tata rozmawiał z Jasiem ale jak mnie zobaczyli umilkli.
-Witam, jak się spało?-zapytał czule tata
-Spało się w porządku ale ktoś mnie obudził o siódmej..- wbiłam wzrok w Jasia oni zaczęli się śmiać. -Idę do parku!-krzyknęłam wychodząc z salonu.
-Dobrze,ale musisz z kimś iść! Dla bezpieczeństwa.-krzyknął mój ojciec z salonu.
-Chodź Jasiek!- zawołałam chłopaka, inni się na mnie dziwnie patrzeli. Nie wszyscy bo jeden z żołnierzy mi puścił oczko. - był to Florian.
-To wy się znacie?-zapytał zdziwiony ojciec.
-Tak, długa historia..-powiedziałam patrząc na chłopaka.
środa, 3 czerwca 2015
Rozdział #9
Rozdział #9
W pudełeczku znajdowała, się mała biała puchata kuleczka.- był to pies rasy maltańczyk.
-Hej maleńki, jak się tu znalazłeś?
Piesek tylko zaszczekał i radośnie pomerdał ogonkiem.
-Słodziaku!-posmyrałam go i Wyciagnełam z pudełka. Położyłam go na łóżko i patrzyłam na jego kocie ruchy. -Nie możesz się przekopać przez kołdrę?- Zaśmiałam się cicho z mojego towarzysza. Na biurku zauważyłam mała biała karteczkę na, której było napisane : "Mam nadzieje, że prezent na urodziny się podoba, jest to dziewczynka. Możesz jej dać imię. Nie martw się ma miseczki, łoże i wszelkie akcesoria. Narazie z nią nigdzie nie wychodź jest za mała" -super, nawet się nie podpisali. -Pomyślałam niezadowolona
-Skarbie, jak by cię tu nazwać.-powiedziałam na głos.
Może, perełka? Jak myślisz pasuje do ciebie to imię -zapytałam psa.
Pies już spał na moich poduszkach..
Położyłam głowę trochę niżej, aby pieska nie obudzić. Sama usnełam nie wiem kiedy, ani o jakiej godzinie. Zabawa z psem mnie wykończyła do końca.
*Rano*
Rano obudziły mnie promienie słońca, w końcu lato. Patrzyłam się chwilę jak mój piesek śpi i wygrzebałam się z łóżka. Poszłam do łazienki po drodze biorąc krótkie jeansowe spodenki i koszulkę odsłaniającą mój brzuch.
Szybko wskoczyłam pod prysznic i się dokładnie umyłam, umyłam również włosy, które urosły już za piersi. Przez te kilka dni tak mi urosły -wow! Po dokładnym umyciu całego ciała. Wyszłam z kabiny i Otuliłam się białym puchatym ręcznikiem. Owinełam włosy różowym ręcznikiem. I Ubrałam się w przyszykowane ciuchy, umyłam zęby i twarz. Po czym wykonałam mój codzienny makijaż czarną kreskę eyeliner'em i wytuszowałam rzęsy. Wyszłam z łazienki i mój maluszek mnie przywitał wesołym szczekaniem i merdaniem ogonkiem. -Chodźmy na śniadanie pewnie jesteś głodny. -Powiedziałam do psa, po czym go wzięłam na ręce i zeszłym na dół, gdzie na talerzu leżały tosty i przy stole siedziała moja mama. - Skąd ona tu? Przecież miała być w delegacji! - Nie, chodzi o to, że jej nie kocham czy coś po prostu nie mogę w to uwierzyć ona zawsze ma ręce pełne roboty!
-Hej, mamo!-przywitałam ja radośnie
-Cześć, kochanie! Jak podoba się prezent?- Pościła do mnie oczko.
-Cudowny!-Krzyknęłam radośnie, gładząc maluszka.
Po krótkiej rozmowie, skierowałam się do kuchni i odłożyłam pieska i nalałam mu wody do miseczki i wyspałam troszkę mokrej karmy.
Sama nałożyłam sobie na talerz tosty i wlałam sobie soku pomarańczowego do szklanki. Usiadłam obok mamy i zajęłam się jedzeniem.
-Jak nazwałaś psa? -Zapytała mama
-Jeszcze nie ma imienia.-odpowiedziałam.
-No dobrze, mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
-Jaką?-zapytałam zaciekawiona
-Tata przyjedzie. -Odpowiedziała czekając na moją reakcję.
Nie byłam nic w stanie powiedzieć. Zamurowało mnie. Siedziałam patrząc na mamę z niedowierzaniem.
-Mój ojciec, zostawił mnie i moją mamę, przysłał pieniądze. I raz na jakiś czas przyjechał do nas dając prezent na święta. I co czemu się nie ciesze? Dlatego, że wymyślił bajkę, jak to on ciężko pracuje i nie ma czasu dla nas. Wiem, że nas zostawił mama mu to wybaczyła ale ja -nie.
Po długim oczekiwaniu na moją reakcje wymusiłam -chcę być sama.
Wyszłam z jadalni i skierowałam się do mojego pokoju zamknęła drzwi na klucz i bezsilna opadłam na łóżko szlochajac. Mijały godziny,lata nie wiem ile tak płakałam cały czas ktoś dzwonił to mama, Janek, Paulina czy chłopaki nie miałam siły z nikim rozmawiać. Gdy tak ucichłam słyszałam mojej mamy rozmowę przez telefon
telefon.
-No, hej[...] Tak powiedziałam jej[ ... ] No,no[.... ]Chciała być sama[.... ]Tak, yhym no,no okej[... ] Załamała się mogłam jej tego nie mówić.[.... ] Dobra pa pa całuje...
Po zakończonej rozmowy mojej mamy. Skierowałam się do łazienki -na szczęście jest połączona z moim pokojem. Wyglądałam jak panda z czarnymi oczami sama z siebie się Zaśmiałam i zmyłam makijaż, wyszłam z mojego pokoju - nie mogę tu cały dzień siedzieć. Zeszłam po cichu ze schodów i usiadłam w kuchni zamawiając pizze na kolacje nie chciałam nikogo wołać aby mi ktoś zrobił, coś do jedzenia. Po dziesięciu minutach zadzwonił ktoś do drzwi. - Tak szybko?-Pomyślałam
Jednak w drzwiach nie zastąpiłam faceta z pizzeri...
-------------------------------------------------------------------------
Wow! Jest już 500 odsłon w tym blogu!! <3 Dziękuję, Dziękuję!
Energia, radość,szczęście mnie rozpierają od środka!!
Miło, mi patrzeć jak wyświetlenia rosną na blogu byłam zaledwie w Niedzielę ? Chyba tak, było ponad 300 wyświetleń. A teraz 500 :3 Dziękuję kochani to dla was piszę!
Założyłam zakładkę : ' Spam i inne informacje! Dla mordeczek 8) ' proszę zajrzyjcie tam, jest sporo rzeczy dla was, staram się jak mogę, piszę jeszcze sobie na kartce różne rozdziały (Tak, jeszcze wyjazd ! :p) Kocham was moje mordeczki! Do Zobaczenia! :D Niebawem! :* ( Myślę, że to będzie moje niebawem nie Jasia po dwóch <prawie> miesiącach ;-; )
W pudełeczku znajdowała, się mała biała puchata kuleczka.- był to pies rasy maltańczyk.
-Hej maleńki, jak się tu znalazłeś?
Piesek tylko zaszczekał i radośnie pomerdał ogonkiem.
-Słodziaku!-posmyrałam go i Wyciagnełam z pudełka. Położyłam go na łóżko i patrzyłam na jego kocie ruchy. -Nie możesz się przekopać przez kołdrę?- Zaśmiałam się cicho z mojego towarzysza. Na biurku zauważyłam mała biała karteczkę na, której było napisane : "Mam nadzieje, że prezent na urodziny się podoba, jest to dziewczynka. Możesz jej dać imię. Nie martw się ma miseczki, łoże i wszelkie akcesoria. Narazie z nią nigdzie nie wychodź jest za mała" -super, nawet się nie podpisali. -Pomyślałam niezadowolona
-Skarbie, jak by cię tu nazwać.-powiedziałam na głos.
Może, perełka? Jak myślisz pasuje do ciebie to imię -zapytałam psa.
Pies już spał na moich poduszkach..
Położyłam głowę trochę niżej, aby pieska nie obudzić. Sama usnełam nie wiem kiedy, ani o jakiej godzinie. Zabawa z psem mnie wykończyła do końca.
*Rano*
Rano obudziły mnie promienie słońca, w końcu lato. Patrzyłam się chwilę jak mój piesek śpi i wygrzebałam się z łóżka. Poszłam do łazienki po drodze biorąc krótkie jeansowe spodenki i koszulkę odsłaniającą mój brzuch.
Szybko wskoczyłam pod prysznic i się dokładnie umyłam, umyłam również włosy, które urosły już za piersi. Przez te kilka dni tak mi urosły -wow! Po dokładnym umyciu całego ciała. Wyszłam z kabiny i Otuliłam się białym puchatym ręcznikiem. Owinełam włosy różowym ręcznikiem. I Ubrałam się w przyszykowane ciuchy, umyłam zęby i twarz. Po czym wykonałam mój codzienny makijaż czarną kreskę eyeliner'em i wytuszowałam rzęsy. Wyszłam z łazienki i mój maluszek mnie przywitał wesołym szczekaniem i merdaniem ogonkiem. -Chodźmy na śniadanie pewnie jesteś głodny. -Powiedziałam do psa, po czym go wzięłam na ręce i zeszłym na dół, gdzie na talerzu leżały tosty i przy stole siedziała moja mama. - Skąd ona tu? Przecież miała być w delegacji! - Nie, chodzi o to, że jej nie kocham czy coś po prostu nie mogę w to uwierzyć ona zawsze ma ręce pełne roboty!
-Hej, mamo!-przywitałam ja radośnie
-Cześć, kochanie! Jak podoba się prezent?- Pościła do mnie oczko.
-Cudowny!-Krzyknęłam radośnie, gładząc maluszka.
Po krótkiej rozmowie, skierowałam się do kuchni i odłożyłam pieska i nalałam mu wody do miseczki i wyspałam troszkę mokrej karmy.
Sama nałożyłam sobie na talerz tosty i wlałam sobie soku pomarańczowego do szklanki. Usiadłam obok mamy i zajęłam się jedzeniem.
-Jak nazwałaś psa? -Zapytała mama
-Jeszcze nie ma imienia.-odpowiedziałam.
-No dobrze, mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
-Jaką?-zapytałam zaciekawiona
-Tata przyjedzie. -Odpowiedziała czekając na moją reakcję.
Nie byłam nic w stanie powiedzieć. Zamurowało mnie. Siedziałam patrząc na mamę z niedowierzaniem.
-Mój ojciec, zostawił mnie i moją mamę, przysłał pieniądze. I raz na jakiś czas przyjechał do nas dając prezent na święta. I co czemu się nie ciesze? Dlatego, że wymyślił bajkę, jak to on ciężko pracuje i nie ma czasu dla nas. Wiem, że nas zostawił mama mu to wybaczyła ale ja -nie.
Po długim oczekiwaniu na moją reakcje wymusiłam -chcę być sama.
Wyszłam z jadalni i skierowałam się do mojego pokoju zamknęła drzwi na klucz i bezsilna opadłam na łóżko szlochajac. Mijały godziny,lata nie wiem ile tak płakałam cały czas ktoś dzwonił to mama, Janek, Paulina czy chłopaki nie miałam siły z nikim rozmawiać. Gdy tak ucichłam słyszałam mojej mamy rozmowę przez telefon
telefon.
-No, hej[...] Tak powiedziałam jej[ ... ] No,no[.... ]Chciała być sama[.... ]Tak, yhym no,no okej[... ] Załamała się mogłam jej tego nie mówić.[.... ] Dobra pa pa całuje...
Po zakończonej rozmowy mojej mamy. Skierowałam się do łazienki -na szczęście jest połączona z moim pokojem. Wyglądałam jak panda z czarnymi oczami sama z siebie się Zaśmiałam i zmyłam makijaż, wyszłam z mojego pokoju - nie mogę tu cały dzień siedzieć. Zeszłam po cichu ze schodów i usiadłam w kuchni zamawiając pizze na kolacje nie chciałam nikogo wołać aby mi ktoś zrobił, coś do jedzenia. Po dziesięciu minutach zadzwonił ktoś do drzwi. - Tak szybko?-Pomyślałam
Jednak w drzwiach nie zastąpiłam faceta z pizzeri...
-------------------------------------------------------------------------
Kim był ten facet ?
Jak Agnieszka na niego zareaguje ?
Jak nazwiemy pieska ?
Tak, wiele pytań i brak jakich kolwiek odpowiedzi... (Kamil Bednarek- Takie chwile jak te.- piosenka ;p)
Wow! Jest już 500 odsłon w tym blogu!! <3 Dziękuję, Dziękuję!
Energia, radość,szczęście mnie rozpierają od środka!!
Miło, mi patrzeć jak wyświetlenia rosną na blogu byłam zaledwie w Niedzielę ? Chyba tak, było ponad 300 wyświetleń. A teraz 500 :3 Dziękuję kochani to dla was piszę!
Założyłam zakładkę : ' Spam i inne informacje! Dla mordeczek 8) ' proszę zajrzyjcie tam, jest sporo rzeczy dla was, staram się jak mogę, piszę jeszcze sobie na kartce różne rozdziały (Tak, jeszcze wyjazd ! :p) Kocham was moje mordeczki! Do Zobaczenia! :D Niebawem! :* ( Myślę, że to będzie moje niebawem nie Jasia po dwóch <prawie> miesiącach ;-; )
Subskrybuj:
Posty (Atom)
