Rozdział #10
W drzwiach stał wysoki mężczyzna, oczy miał duże i piwne jego włosy były ciemno brązowe i starannie ułożone.-Był to mój ojciec.
Mój tata wszedł na werandę a ja uciekłam do mojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz.
Opadając na łóżko zaczęłam cichutko szlochać..
Nie chciałam, z nikim rozmawiać w tej chwili, cały czas ktoś wydzwaniał Mama,Jaś,Paulina czy inni...
Płakałam tak może mijały godziny, lata...
Włączyłam moją ulubioną piosenkę na laptopie i zaczęłam się uśmiechać, nie interesowało mnie jak głośno była. Chciałam być sama...
Gdy piosenka się skończyła wyłączyłam laptopa i skierowałam się do łazienki w celu wzięcia kąpieli i wyciszenia moich myśli, które zaprzątały moją głowę.
W łazience ściągnęłam brudne ubrania, bieliznę i weszłam pod prysznic ciepła woda muskała moje ciało. Po skończonej kąpieli otuliłam się w cieplutkim ręcznikiem i ubrałam piżamę. Zaczęłam szukać w mojej torebce płynu micelarnego. Chciałam zmyć makijaż. Jak już znalazłam płyn szybko zmyłam mój makijaż i ściągnęłam moje soczewki.
Wyszłam z łazienki odprężona. - Nie mogę siedzieć całą wieczność, w czterech ścianach.
Jestem tak głodna.Cichaczem wymknęłam się z pokoju, i wzięłam dwa kawałki pizzy na talerz. Poszłam do jadalni z moją kolacją i zjadłam razem z rodzicami. Cały czas siedzieliśmy w ciszy. Gdy już skończyłam konsumować ostatnią pizzę, zaniosłam talerz do kuchni i wsadziłam go do zmywarki.
Usiadłam przy stole i czekałam, aż zaczną mówić, tłumaczyć mi cokolwiek..
-Córeczko wiem, że myślisz o tym dlaczego was zostawiłem.. Wcale was nie zostawiłem musiałem wyjechać.. W ważnych sprawach służbowych. Mama o tym wiedziała, ale sądziliśmy, że jesteś za mała aby ci o tym powiedzieć. W końcu miałaś osiem lat.
Teraz masz osiemnaście.. -Powiedział wreszcie mój tata.
-I co w związku z tym mam ci się rzucić na szyję ?- spytałam sarkastycznie. Wiem byłam chamska..
-Nie, chodzi teraz o Ciebie, twój ojciec jest generałem wyjeżdżał bardzo częso to, dokładnie o tym wiesz. Jutro przyjadą żołnierze, który będą Cię pilnować.-powiedziała mama
-Super! Będę pilnowana na każdym kroku.-powiedziałam z ironią. - Jeszcze czego ?
-Wiem, że to dziwnie brzmi ale twój ojciec nie mógł się dogadać z Anglikami. A ci Anglicy będą chcieli Ciebie, ponieważ jesteś 'córeczką tatusia' i wiesz gdzie są nasze sejfy i tym podobne rzeczy.
-Ale mam, 18 lat mogę robić co chcę! czy wam się to podoba czy nie! -krzyknęłam złośliwie i odeszłam od stołu. Pobiegłam prosto do mojego pokoju. Wzięłam mój szkicownik i narysowałam siebie jako wojowniczkę.-Cudo.
Było już,grubo po 1 w nocy..
Wyciągnęłam, aparat z szafki nocnej i wyszłam na balkon porobić zdjęcia. -Pięknie, jest nocą-powiedziałam przyglądając się gwiazdom.
Gdy tak siedziałam zaczęło robić się jasno. - ile ja tak siedziałam? Jest już po trzeciej.. Może jeszcze się wyśpię..
-Wstajemy, wstajemy- rozpoznawałam ten głos ale mój mózg odmówił posłuszeństwa.
-Która ?- zapytałam zaspanym głosem w poduszkę.
-siódma piętnaście- odpowiedział znany mi głos coś kojarzę.
-to jeszcze środek nocy! - krzyknęłam zbulwersowana, ocierając moje oczy i tak nic nie widziałam bo jestem ślepa..
-Jaś! - krzyknęłam i rzuciłam się chłopakowi na szyję.. Tyle to jeszcze widziałam.
-No, hej księżniczko.- pocałował mnie we włosy na 'przywitanie'
-skąd ty tu się wziąłeś?- zapytałam siadając obok niego.
-Twój tata wzywał żołnierzy, jestem jednym z nich.-powiedział czekając na moją reakcję.
-Super!- ponownie go przytuliłam.
-Ale teraz chcę się ogarnąć- pogoniłam chłopaka
-okej, okej to paa! - powiedział zamykając drzwi.
Szybko wstałam z łóżka i wzięłam byle jaki komplet ubrań i czystą bieliznę.
Wparowałam do łazienki, biorąc szybki prysznic, i zakładając piwne soczewki.
Z makijażem trochę się postarałam zrobiłam dziś taki :
No, co kobiety..
Niezwłocznie wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. - Nie wspomnę o młodych żołnierzach gapiących się po drodze na moją pupę. No cóż..
Zjadłam śniadanie przygotowane przez Dorotkę i weszłam do salonu mój tata rozmawiał z Jasiem ale jak mnie zobaczyli umilkli.
-Witam, jak się spało?-zapytał czule tata
-Spało się w porządku ale ktoś mnie obudził o siódmej..- wbiłam wzrok w Jasia oni zaczęli się śmiać. -Idę do parku!-krzyknęłam wychodząc z salonu.
-Dobrze,ale musisz z kimś iść! Dla bezpieczeństwa.-krzyknął mój ojciec z salonu.
-Chodź Jasiek!- zawołałam chłopaka, inni się na mnie dziwnie patrzeli. Nie wszyscy bo jeden z żołnierzy mi puścił oczko. - był to Florian.
-To wy się znacie?-zapytał zdziwiony ojciec.
-Tak, długa historia..-powiedziałam patrząc na chłopaka.

Moglabyś zmienić czcionke bo nie da się czytać? Świetny bloga zapraszam do mnie nazawsze.blogspot.com
OdpowiedzUsuńJasne dzięki ;)
Usuń